Właśnie wróciłem z intensywnego obozu prowadzonego przez kpt. rez. Ziemowita Urbanowicza – byłego operatora jednostki JW GROM, twórcę systemu walki nożem Urban Knife Fighting oraz noża taktycznego MAZE. Miałem przyjemność poprowadzić tam moduł dotyczący postawy walki i poruszania się. I jak zawsze na początku takich zajęć – padło najważniejsze pytanie:

Sprzęt to nie wszystko – jeśli ciało nie nadąża

W świecie, gdzie tak wiele mówi się o taktycznym wyposażeniu i nowoczesnych rozwiązaniach, łatwo zapomnieć o podstawach. Możesz mieć najlepszy sprzęt i wiedzę, jak go użyć. Ale jeśli nie masz siły, wydolności, koordynacji – cała ta wiedza może stać się… zagrożeniem.

Brzmi mocno? Tak miało zabrzmieć. Bo prawda jest taka, że to nie sprzęt walczy. Walczy człowiek.

Codzienna rutyna – czyli jak nie zapomnieć o sobie

Zauważyłem, że wiele osób dokłada sobie kolejne elementy do plecaka przetrwania – multitool, apteczka, filtry do wody… ale zapomina o jednym: codziennej rutynie ruchowej. O tym, by ciało było gotowe do działania.

Często też przeceniamy swoje możliwości. To, że kiedyś dobrze biegałeś czy pływałaś, nie oznacza, że dziś jesteś na tym samym poziomie. Tak nie działa ani sport, ani życie. Tak jak samochód potrzebuje przeglądu i regularnych serwisów – tak i Ty powinieneś zadbać o własną kondycję.

Dlaczego więc nie dbamy o siebie tak, jak o auta? Czasem mam wrażenie, że przydałyby się mandaty za brak aktywności fizycznej. Wiem – fantazja mnie poniosła, ale coś w tym jest…

Nie potrzebujesz siłowni, tylko… chęci

Chcesz być w formie – nie musisz od razu kupować karnetu czy sprzętu za tysiące. Nie potrzebujesz ogromnej przestrzeni. Potrzebujesz czterech metrów kwadratowych. Tak, dokładnie. Cztery metry kwadratowe w Twoim pokoju, garażu, namiocie, a nawet hotelowym pokoju.

To wszystko, czego wymaga mój autorski program treningowy, który od lat stosuję w Szkole Walki Drwala. Trenują z nim osoby z różnych środowisk – kierowcy ciężarówek, przedstawiciele handlowi, rodzice na pełen etat.

Co łączy te osoby? Jedna rzecz: chęć działania. Bo to właśnie chęci i konsekwencja są tym, czego nie da się kupić. A zdrowie… no cóż – też nie.

Technika walki to jak pływanie – uczysz się raz, korzystasz całe życie

Uważam, że nauka walki powinna być traktowana podobnie jak nauka pływania czy jazdy na nartach. Raz nauczysz się podstaw – i zostaje z Tobą na zawsze. Nawet jeśli sytuacja Cię zaskoczy, nie utoniesz. Umiejętność obrony to nie kwestia “czy się przyda”, tylko kiedy się przyda.

Dlatego uważam, że codzienne 20 minut ćwiczeń – nawet lekkich – to nie tylko sposób na poprawę zdrowia, ale i na zbudowanie pewności siebie, przygotowania na sytuacje kryzysowe oraz wzmocnienie ciała i ducha.

Podsumowując

Nie musisz zaczynać od razu od obozów przetrwania czy zaawansowanych systemów walki. Zacznij od siebie. Od kilku minut dziennie. Od prostych ćwiczeń, które realnie wpływają na Twoje życie.

Jeśli masz chęć – masz wszystko, czego potrzebujesz.

Z poważaniem,
Tomasz Drwal